Karwik – miejscowość, od której można się wiele nauczyć.

Pod Piszem, w otoczeniu Puszczy Piskiej, wśród malowniczych pejzaży Mazur, leży Karwik – Centrum Aktywności Lokalnej. Nie bez powodu ciągle to podkreślam. W moich oczach wieś ta jest wyjątkowa – aktywna, kreatywna i zawsze chętna do działania. Trafiłam do nich po telefonie Pana Dariusza – sołtysa, który niczym Święty Mikołaj ma pełne kieszenie dobrych inicjatyw. Moja praca animacyjna w tej miejscowości polega na uczestnictwie, czerpaniu od społeczności i poznawaniu się. Snujemy wielkie plany na kilka przyszłych lat, a póki co się poznajemy, uczymy i nawiązujemy przyjaźnie.

Zapraszam do przeczytania mojej rozmowy z sołtysem Karwika – Dariuszem Kińskim, który opowiada o swojej pracy w społeczności lokalnej, dzieląc się radami, jak być najlepszym sołtysem i jak włączać społeczność lokalną do działania. Pan Dariusz podczas spotkania wyciągał inicjatywy jak z rękawa, oczarował mnie swoją aktywnością i ogromnym sercem, którym dzieli się z mieszkańcami wsi.

Dariusz Kiński: W Karwiku jestem od 2014 roku trochę z przypadku, bo tak jak większość osób na Mazurach szukałem działki. Pochodzę z województwa łódzkiego, z takiej małej wsi między dwoma miastami, Kutnem i Łęczycą. To jest miejscowość wiejska, rodzice mają gospodarstwo rolne. Po studiach zacząłem pracę niedaleko Pisza. Podobały mi się te strony, zawsze marzyłem, żeby mieszkać na wsi, nigdy nie chciałem mieszkać w mieście. Zacząłem szukać działki. Działka miała być letniskowa z jakimś domkiem. Na początku nie było potrzeby, żeby jakieś duże pieniądze w to inwestować. Z czasem pojawiła się myśl, że czemu nie jakiś mały domek, może tylko na sezon? Ale potem przy sprawdzaniu kosztów, przy tym kosztorysie domu, okazało się, że niewiele więcej się przerobi i można zrobić ogrzewanie i inne media, i domek będzie całoroczny. Dom został skończony w 2014 roku, jednak dopiero od 2016 zamieszkałem tam fizycznie.

Początki
Gdy już udało mi się zamieszkać w Karwiku, żyłem trochę jak w mieście, znajomi przyjeżdżali na weekendy, a z sąsiadami byłem na „dzień dobry”. Przejeżdżając przez miejscowość zawsze byłem ciekawy, z racji mojej aktualnej pracy jako doradcy żywieniowego, w terenie widującego rolników na wsiach, widziałem, że w innych miejscowościach dużo się dzieje. Widziałem że tam są świetlice, że są tam organizowane różne wydarzenia. I zawsze mnie ciekawiło czemu tutaj, w Karwiku, jest inaczej. Przejeżdżając praktycznie każdego dnia w ciągu tygodnia koło świetlicy, widziałem, że ta świetlica była zawsze zamknięta. Często trawa była niewykoszona, huśtawki dla dzieci były w trawie wysokiej, więc byłem ciekawy, kto jest sołtysem. W końcu się dowiedziałem, a potem dowiedziałem się także, że jest fundusz dla miejscowości, który prawie przepadł w 2018 roku. Okazało się, że praktycznie groziła jego utrata, bo niewykorzystany do końca roku, zostaje w budżecie gminy.

Zacząłem niechcący 😊

W 2017 roku były wybory samorządowe; w gminie Pisz było 3 kandydatów na burmistrzów i oni starali się odwiedzać różne sołectwa. W październiku były takie spotkania w świetlicach "prezentacja kandydata”, rozmowa z mieszkańcami. I tam byłem chyba na jednym czy tam na dwóch spotkaniach, jeszcze troszeczkę anonimowo, bo nie znałem do końca tych ludzi, to był pierwszy kontakt z nimi. A później się okazało, że na początku grudnia grupa mieszkańców postanowiła zrobić zebranie - sami bez sołtysa, bez rady sołeckiej kompletnie. Chcieli też jednak trochę zmiany. Jak przyszedłem na to spotkanie posłuchać w ogóle jakie są problemy na wsi, kilka osób zabrało głos i jakoś tak później szybko poszło. Bo próbowałem składać pisma do gminy, próbowałem jakoś walczyć o drogę dojazdową do swojego domu, więc składałem wnioski, starałem się troszkę nawet pomagać z tym wydzieleniem inwestycji. Były nabory z urzędu marszałkowskiego na drogi lokalne, gminie udało się tę drogę wpisać wtedy, ale nie udało się uzyskać wystarczająco dużo punktów i gmina znalazła się w rankingu poza listą rekomendowaną do dofinansowania na te drogi lokalne, więc wtedy już pochwaliłem się tą wiedzą. Później jeszcze dalej pomagałem, ta droga została wpisana do budżetu gminy; co prawda w 2018 roku realizacja budowy została przełożona na 2019 rok, a w 2019 roku szczęśliwie albo i nie były wybory do parlamentu, no i gdzieś tam w ramach kampanii, w ramach funduszu dróg samorządowych, udało się tę drogę zrobić. To był pierwszy sukces.

Przy okazji zebrania w 2018 roku w grudniu, okazało się że została wpisana inwestycja zakupu pieca do ogrzewania świetlicy i nie miał się kto tym zająć, w związku z czym w 3-4 osoby poszliśmy do urzędu miasta, do burmistrza, z prośbą o pomoc, żeby to szybko załatwić. Po drodze jeszcze burmistrz zaproponował, żeby zmienić rodzaj ogrzewania na nowoczesne pompy ciepła, jednak po kolejnych rozmowach zostaliśmy przy piecu, bo jest prostszy i nam łatwiej było to zrobić. Jeszcze 30 grudnia został zakupiony piec na pelet. Ten piec kosztował prawie 10 tys. zł., więc ważne było, żeby te pieniądze zostały już wydane na ten piec, żeby fundusz nie przepadł. Później w lutym był zamontowany piec i od tego momentu mogliśmy już ogrzewać świetlicę, mogliśmy się częściej spotykać. To był drugi sukces.

Sołtysem zostałem w marcu 2019 roku. Wybory odbyły się w ogrzanej świetlicy. Zanim zostałem sołtysem, w styczniu założyłem stowarzyszenie; napisałem statut, przygotowałem dokumenty. Z kilkoma mieszkańcami zwołałem zebranie.

Zebrania społeczności to podstawa!

Ja generalnie jestem za takim transparentnym działaniem, wolę omawiać ważne sprawy, żeby mieszkańcy mieli też świadomość i wiedzę; i mogli się wypowiedzieć, zabrać głos. Już w grudniu powstał pomysł stowarzyszenia, były spisane największe problemy na kartce: brak lampy tu i tu, brak ogrzewania, brak dostępu do jeziora, takie najważniejsze 10 rzeczy. Jednym z punktów był pomysł, żeby założyć stowarzyszenie. Po to, żeby pozyskiwać środki zewnętrze, bo nawet łatwiej by było, gdyby urząd gminy chciał nam jakąś dotację przeznaczyć, abyśmy mogli sami tym dysponować, to i tak musielibyśmy mieć osobowość prawną, a sołectwo tego nie miało.

W 2019 roku zacząłem szukać projektów na doposażenie świetlicy i aktywizację mieszkańców. Pozyskałem pieniądze z FIO Warmia i Mazury Lokalnie, projekt taki multimedialny na wyświetlanie pokazów filmowych, na kino letnie trochę. Fajna sprawa, bo kino letnie przyciągnęło sporo ludzi. To był jedyny projekt w 2019 roku.

Wsparcie przyszło z czasem.

Początkowo robiłem wszystko sam, z dużą pomocą Pani Eli i kilku mieszkańców. Mieliśmy, oprócz pokazów filmowych, także ogniska integracyjne. Zaczęliśmy porządkować teren przy świetlicy, tam mieliśmy takie duże pnie drzew, które bardzo dużo miejsca zajmowały, więc była akcja cięcia drewna. Jednego dnia panowie byli ciąć drewno, a za tydzień było już dużo więcej pań, pomagały też grabić teren, porządkować. Później mieliśmy też koniec kwietnia, sprzątanie wsi. 30 ludzi razem z dziećmi się znalazło. Potem im bardziej było ciepło, staraliśmy się robić także ogniska, te integracyjne, bo to najprostszy sposób, żeby ludzi przyciągnąć, żeby się zaczęli spotykać. Mieliśmy fajne fotele powycinane z drewna wokół ogniska, drewno już było pocięte, przygotowane, więc bardzo łatwo było to zrobić.

Współpracy trzeba się nauczyć.

Latem pojawił się pomysł na festyn. W Karwiku ostatni festyn był 10 lat wcześniej, ludzie pamiętali. Umawialiśmy się na zebraniach wiejskich, które odbywały się co miesiąc. O spotkaniach informowałem mieszkańców przez sms i przez ogłoszenia na tablicy informacyjnej. Numerów do mieszkańców pojawiało się coraz więcej, mieszkańcy zgłaszali się do mnie sami z numerami. Krótka rzeczowa informacja, to się sprawdziło. Festyn był duży, w okrągłą rocznicę wsi - 215 lat. Na początku była msza, występy zespołu ludowego, pokazy straży pożarnej. Wręczanie prezentów dla najstarszych mieszkańców. Było około 400 osób, udało nam się zebrać około 5000 zł na sołectwo. Impreza udana, ale zapomnieliśmy o ludziach obsługujących stoiska, wszyscy byli tak przejęci zarabianiem na sołectwo, że nie zjedli posiłków. Sukcesu też nie świętowaliśmy, bo byliśmy bardzo zmęczeni. Pomimo tego, wszyscy byli bardzo zadowoleni. Mieliśmy gości z różnych stron, bo ja uważam, że jeśli robimy coś w miejscowości, to nie tylko dla mieszkańców, więc turyści i goście byli mile widziani. Karwik jest miejscowością turystyczną, mamy wielu gości i chętnie ich zapraszamy na nasze wydarzenia.

Sołtys filantrop.

Wynagrodzenie z mojej pracy starcza mi na życie, więc zrzekłem się swojej gaży ze zbierania podatków. Dzięki temu możemy zebrać większą kwotę na sołectwo. Mieszkańcy chętniej wpłacają podatki u mnie, pieniądze z gaży nie są duże, ale starcza na podstawowe rzeczy, takie jak kawa czy herbata do świetlicy, na inwestycje. O tym pomyśle poinformowałem mieszkańców smsem, nosząc informacje o podatkach, chodząc z domu do domu rozmawiałem z ludźmi. W tym roku do maja uzbierałem już 3600 zł. Te pieniądze idą na Karwik.

Po sezonie najważniejsza integracja.

W Karwiku wiele się dzieje, od jesieni odbywają się zajęcia zumby i cross fit w świetlicy. Zorganizowaliśmy Andrzejki, Mikołajki i Sylwestra. Mamy ograniczoną liczbę miejsc, więc chętni zbierają się szybko. Zorganizowaliśmy Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy – zebraliśmy jako Sołectwo Karwik ponad 2000 zł do puszki. W ramach pomocy sąsiedzkiej zorganizowaliśmy „Świąteczną Paczkę w Karwiku” i pomogliśmy rodzinie z naszego sołectwa; wybraliśmy rodzinę i sami zebraliśmy dla nich potrzebne rzeczy, pomogliśmy jak mogliśmy, jestem z tego dumny.

Tradycja to doskonała okazja do integracji i wsparcia sołectwa.

To nie był mój pomysł, u mnie w miejscowości zanikło chodzenie po domach, ale tu na Mazurach była taka tradycja. Zorganizowaliśmy chodzenia na zapusty, tak zwane „Cygany”. Wysłałem oczywiście wcześniej smsa do mieszkańców, by byli przygotowani i pozamykali psy. Chodziliśmy wieczorem ze śpiewem i muzyką. Uzbieraliśmy 1300 zł oraz inne fanty. Pieniądze zainwestowaliśmy w gablotę informacyjną.

Wraz z wiosną i wsparciem z OWES przyszły nowe pomysły.

Dzięki wsparciu Ośrodka Wsparcia Ekonomii Społecznej zorganizowaliśmy szkolenie i burzę mózgów. Zbadaliśmy potencjał naszej miejscowości, zaczęliśmy rozmawiać o tym, co chcemy zrobić i w czym jesteśmy dobrzy. Po szkoleniu zaczęliśmy pisać wnioski i pozyskiwać środki.

Później przyszła zmiana i musieliśmy zamknąć się w domach, ale tu też zaczęliśmy lokalnie się wspierać i szyliśmy maseczki. W międzyczasie pisaliśmy wnioski i szukaliśmy środków na miejscowość. Nie zmarnowaliśmy czasu kwarantanny. Napisaliśmy pięć wniosków: na zajęcia sportowe w świetlicy, na zioła, na zajęcia muzyczne, na zagospodarowanie terenu zielonego, na wiatę, która będzie również sceną.

Moja ciekawość popłaca.

Jak tylko zostałem sołtysem, poprosiłem o plan zagospodarowania w Karwiku. Okazało się że mamy dwie działki do zagospodarowania, musiałem wybrać jedną, wziąłem większą, tam powstanie boisko i wiata. Jestem ciekawskim sołtysem i to popłaca; pójdę, dopytam i dzięki temu wiem o ciekawych grantach, skąd pozyskać pieniądze, jak ściągnąć ciekawych ludzi do naszej miejscowości. Staram się tą ciekawością zarażać innych, tłumaczę granty i dokumenty na spotkaniach. Jestem ciekawski i póki co daje to korzyści dla lokalnej społeczności.



Moja rozmowa z Panem Dariuszem trwała dwie godziny, było miło i ciekawie. Udało mi się zanotować przepis na współpracę z lokalną społecznością według Pana Dariusza.

Sposób na aktywizację społeczności według sołtysa Karwika:

1. Robić spotkania wiejskie w świetlicy, nie po domach.

2. Zebrania wiejskie w ważnych sprawach.

3. Transparentność w każdej sprawie – podczas spotkań pokazuję faktury, omawiam projekty.

4. Informacja esemesowa o danych działaniach, pozyskanych środkach, sukcesach i środkach zgromadzonych na koncie.

5. Nie ma plotkowania po domach. Na zebraniach rozmawiamy o problemach i omawiamy sytuację w miejscowości.

6. Dbać o nasze i tłumaczyć ludziom, że jak my nie zadbamy, to nikt nam nie pomoże.

7. Świetlica to nasz skarb i powinniśmy o nią dbać.

Z wszystkimi punktami się zgadzam i będę je wcielać w życie. Zapraszam do Karwika, który według mnie jest najbardziej aktywną miejscowością w powiecie piskim. A jeśli uważacie, że się mylę, zapraszam do kontaktu.

Kamila Guzewicz

Animatorka w Ośrodku Wsparcia Ekonomii Społecznej





NazwaDataRozmiar
test.doc

Opis

2021-06-16 20:2926.00 KB
test.pdf

Opis

2021-06-16 20:29272.21 KB
Siedziba

Stowarzyszenie ADELFI
ul. Armii Krajowej 6/9, 19-300 Ełk
87 737-74-82
stowarzyszenie@adelfi.pl

 

KONTAKT

Biura stowarzyszenia

Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej
ul. Małeckich 3 lok. 24, 19-300 Ełk,
87 737-78-45
owes@adelfi.pl

Centrum Integracji Społecznej AlterCIS
ul. Małeckich 3, lok. 16, 19-300 Ełk
87 737-72-43
altercis@adelfi.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone
Script logo