Stowarzyszenie ADELFI

Newsletter

Dzięki naszemu newsletterowi będziesz na bieżąco ze wszystkimi informacjami związanymi ze Stowarzyszeniem ADELFI.
captcha

Nasi Partnerzy

Klocki Madera – produkt godny wypróbowania PDF Drukuj Email

„Nie boimy się wyzwań”, piszą o sobie działacze Spółdzielni Socjalnej „Stara Szkoła” Ośrodek Szkolno-Zawodowy w Prostkach. Kilka lat działalności na rynku zabawek i pomocy przedszkolnych pozwoliło im wypracować i markę, i bogaty katalog produktów. Za to drugie przedsiębiorstwo zostało uhonorowane tytułem „Najlepszego produktu ekonomii społecznej województwa warmińsko-mazurskiego”. O działalności spółdzielni rozmawiamy z jej prezesem – Sławomirem Cisło.

 

Sławomir Cisło, prezes ”Starej Szkoły” z Prostek

 

Hasło przewodnie Waszej Spółdzielni brzmi „Uszyjemy Świat dla dzieci”. Co zadecydowało o wyborze branży, w której działacie?


Sławomir Cisło: Zaczęło się od projektu „W stronę polskiego modelu gospodarki społecznej – budujemy nowy Lisków”, w którym braliśmy udział, finansowanego z EFS w ramach EQUAL. Projekt stawiał na tworzenie przedsiębiorstw społecznych, w oparciu o aktywność lokalną. My byliśmy jednym z siedmiu takich przedsiębiorstw. A branża, w której działamy, to odpowiedź, jaką przyniosły badania przeprowadzone w ramach tego projektu. Stąd też i nasze hasło przewodnie.

 

Jaką ofertę ma Wasza spółdzielnia i do kogo ją kieruje?


– Nasza oferta to przede wszystkim klocki piankowe, baseny z kulkami, a najnowszym produktem są drewniane klocki Madera – tu krąg odbiorców tworzą przede wszystkim szkoły, przedszkola, placówki edukacyjne, ale też sale zabaw i temu podobne miejsca. Zainteresowani są też i sami rodzice, którzy chcą, aby ich dzieci rozwijały się nie tylko przy pomocy wszechobecnej elektroniki, ale również tradycyjnych zabawek, jakimi są drewniane klocki. Są to jednak niezwykłe klocki, nie takie, jakie znamy – a przynajmniej ja znam – z dzieciństwa.

 

Rzeczywiście, zabawki, które oferujecie, są nietypowe – rozwijają wyobraźnię dzieci, kształtują świadomość emocjonalną, ułatwiają integrację. Skąd czerpiecie pomysły na takie zabawki? Jak wygląda cały proces – od pomysłu do realizacji?


– Bardzo dużo pomysłów czerpiemy z informacji zwrotnych, które przychodzą do nas od nauczycieli, pedagogów bądź innych osób, które z nami współpracują. Najczęściej to oni są inicjatorami nowych pomysłów, a my staramy się te je wdrażać. Mówiąc „my”, mam na myśli gównie panią Janinę Janecką – kierowniczkę naszej pracowni. To ona ma taką wyobraźnię i zdolności manualne, które pozwalają te pomysły przekuwać na gotowe produkty, a te z kolei trafiają do naszych odbiorców. Wówczas je testujemy, wspólnie dopracowujemy. W ten sposób najczęściej powstają nowe produkty.

 

Wiemy już o „dyrygencie” produkcji, a kto jeszcze tworzy zespół Waszej spółdzielni?


– Obecnie spółdzielnia liczy pięć osób, włącznie ze mną. Ja pełnię funkcję prezesa, a pozostałe osoby to: kierowca, kierowniczka pracowni krawieckiej, o której już mówiłem, a także pani obsługująca biuro i krawcowa pracowni. Często też wspomagamy się stażystami.

 

Wiele młodych spółdzielni narzeka na trudności związane z zakładaniem tego rodzaju przedsiębiorstwa. Jak Pan wspominacie początki „Starej Szkoły”?


– Nie jestem od początku istnienia tej spółdzielni, dołączyłem nieco ponad rok od rozpoczęcia przez nią działalności. Od razu spotkałem się z dużym problemem, jakim był dług. Narósł on w wyniku kardynalnych błędów popełnionych w zarządzaniu tym przedsiębiorstwem. Jestem tu po to, by spróbować wyciągnąć spółdzielnię z tych problemów. A nie jest to proste, bo zobowiązanie jest duże i nie da się go w krótkim czasie spłacić.

 

Co najbardziej utrudnia wychodzenie „na prostą” w sferze finansowej spółdzielni?


– Spółdzielnia socjalna jest przedsiębiorstwem społecznym, które musi być samowystarczalne. Sami musimy pracować na swoje wynagrodzenie, wszelkie opłaty itd. Słyszymy, jak wiele firm wokół upada, upadają też spółdzielnie – bo i nimi trzeba umieć właściwie zarządzać. To, że nasza spółdzielnia jest na rynku już cztery lata – można powiedzieć – jest swego rodzaju sukcesem. Zwłaszcza, że statystyki upadłości spółdzielni są słabsze niż w przypadku tradycyjnych firm. My się trzymamy i mam nadzieję, że nadal będziemy funkcjonować. Cały czas mamy nowe pomysły, jak chociażby organizowana 10 czerwca 2011 druga edycja konkursu „Kraina Klocków”, opartego właśnie o nasz najnowszy produkt – klocki Madera. Już teraz wiemy, że jest to „strzał w dziesiątkę” i będziemy ten pomysł powielać – taki przynajmniej mamy zamiar – w każdym mieście powiatowym w Polsce.

 

Co uznalibyście za główny atut takiej formy działalności gospodarczej, jaką jest spółdzielnia socjalna?


– To trudne pytanie. Osobiście zdecydowałem się być w spółdzielni socjalnej, ponieważ spodobała mi się idea takiej właśnie firmy społecznej. Działalność taka może i jest trochę trudniejsza niż działalność jednoosobowa, ponieważ pięć osób musi się porozumieć ze sobą. W takiej sytuacji atutem, który niełatwo wykorzystać, ale nad tym właśnie pracujemy, jest to, że spółdzielnia socjalna coraz częściej traktowana jest jak organizacja pozarządowa. Co za tym idzie – może korzystać z tych samych środków. My nie mamy w tym zbyt wielkiego doświadczenia, ciągle poszukuję osób, które mogłyby nam w tym pomóc. Sam napisałem kilka projektów, ale skuteczność moja nie jest zbyt wielka. Taka możliwość to w moim odczuciu spory atut, a najważniejsze, by móc go wykorzystać.

 

Czy za atut w działalności spółdzielni socjalnej uznałby Pan dotacje, o jakie mogą ubiegać się osoby chcące rozpocząć działalność gospodarczą w takiej formie?


– Muszę przyznać, że nie wiem, jakie dokładnie są teraz możliwości dla nowych spółdzielców, bo na co dzień zajmuję się rozruszaniem naszego przedsiębiorstwa. Pozwolę sobie tylko na małą dygresję w tym temacie. W moim odczuciu rozpoczęcie działalności spółdzielni socjalnej jest łatwiejsze niż późniejsze jej funkcjonowanie. Uważam, że warto bardziej postawić na dotacje i wszelkie inne formy pomocy – nie tylko materialnej, ale i doradczej – dla już istniejących spółdzielni. Z własnego doświadczenia wiem, że jest to bardzo potrzebne. Sam jestem przedsiębiorcą od kilkunastu lat, prowadzę swoją firmę. W zetknięciu ze spółdzielnią socjalną musiałem wiele się nauczyć, staram się brać udział w wielu szkoleniach. Widzę, że tego rodzaju wsparcia ciągle brakuje. Dlatego – tu powtórzę – bardziej na takie wsparcie warto przeznaczać dotacje niż na rozpoczęcie działalności, choć i to jest potrzebne i ważne.

 

Za swoją działalność w 2010 roku otrzymaliście wyróżnienie w konkursie na gadżet promujący Europejskie Fundusz Społeczny, teraz otrzymaliście tytuł „Godni Naśladowania” w kategorii na najlepszy produkt ekonomii społecznej województwa warmińsko-mazurskiego. Czy w swojej codziennej pracy, czujecie się równie doceniani na rynku, czy jest to jednak walka z konkurencją o klienta, rywalizacja…?


– Każdy z tych wątków moglibyśmy dostrzec w swojej codziennej pracy. Naszą konkurencją są przede wszystkim duże firmy, posiadające kilka czy nawet kilkanaście tysięcy produktów w swoim katalogu. My natomiast możemy pochwalić się około dwustoma pozycjami katalogowymi. Te wszystkie produkty wyprodukowaliśmy sami. A za swoją pracę najczęściej jesteśmy doceniani przez pedagogów, z którymi pracujemy. Mamy bardzo niewielki odsetek, a w przypadku niektórych produktów nawet w ogóle nie mamy reklamacji i to w tej chwili już procentuje. Kiedy spotykamy panie, które pracują z dziećmi, i słyszymy o ich zadowoleniu z zakupionych u nas produktów, to jest dla nas największe podziękowanie i potwierdzenie tego, że to, co robimy, jest dobre, że warto iść w tym kierunku.

 

Spore doświadczenie jest już za Wami. Jak dziś, z perspektywy tych kilku lat działalności i niemałych problemów w prowadzeniu własnego biznesu, ale i sukcesów, widzi Pan przyszłość spółdzielni „Stara Szkoła”?


– Za nami długa droga – od momentu powstania do momentu, w którym teraz się znajdujemy – i muszę przyznać, że niełatwa, usłana dużymi wyrzeczeniami członków spółdzielni. W naszej historii zdarzało się, że wynagrodzenia nie były wypłacane co miesiąc. Nie były to łatwe decyzje, ale wiedzieliśmy, że to jest jeden z naturalnych procesów rozwoju firmy – dzięki temu możemy dalej istnieć, rozwijać się. Niemal od początku kładłem duży nacisk na inwestycje. W ciągu dwóch lat udało nam się z pozyskanych środków bądź wypracowanego zysku zainwestować ok. 70 tys. złotych. Dziś powoli zaczynamy zbierać tego żniwa. Jest to długotrwały proces i pewnie jeszcze trochę czasu musi minąć, zanim wyjdziemy z długu, który zastałem w spółdzielni na początku. Są jednak pozytywne perspektywy, jest w nas motywacja do pracy i to pozwala nam dalej funkcjonować.

 

Oby już z samymi sukcesami. Dziękuję za rozmowę i gratuluję.


– Dziękuję.

----------------------------------------------

10 czerwca 2011 odbyło się uroczyste rozstrzygnięcie pierwszej edycji konkursu na „Najlepszy produkt ekonomii społecznej województwa warmińsko-mazurskiego”. Konkurs jest organizowany przez Ośrodek Wspierania Inicjatyw Ekonomii Społecznej w Elblągu w partnerstwie z Radą Organizacji Pozarządowych Województwa Warmińsko-Mazurskiego w ramach konkursu „Godni Naśladowania”.

 

Materiał zaczerpnięty z: http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/666252.html